KTO UWALI MILICJANTA?
Było śmiesznie i strasznie. Ci, którzy sobie zdawali sprawę z konsekwencji w przypadku wpadki mieli sporego cyka. A młodzież, której zawsze się wydaje, że „jakoś to będzie” miała niezły ubaw, gdy w ZOMO-wców rzucano kamieniami. Albo goniło się jakiegoś mundurowego. Przynajmniej do czasu wpadki..
No i ten duch solidarności. Wszyscy byli przeciw władzy. Wszyscy nienawidzili komunistów (nawet… sami komuniści). I wszyscy wiedzieli, że Sowiet, znaczy się Rusek to największy wróg wszystkiego co polskie.
Tak było w latach 80-tych ubiegłego wieku. Teraz jest inaczej. Rządzący, którzy na plecach tych, którzy mieli odwagę czynnie się przeciwstawiać czerwonej zarazie dorwali się do władzy okazali się w znakomitej większości kolaborantami, teraz parcelują Polskę między siebie i swoich mocodawców. I powolutku sprzedają nas komu się da, kto tylko im wsadzi do kieszeni mieszek srebrników.
Powrót w czasie
Tymczasem choć na chwilę, choć na moment można wrócić w tamte czasy. Na zadymę na Most Grunwaldzki, gdzie przewrócono i spalono milicyjna nyskę. Może też i w inne miejsca.
Chętni do statystowania w filmie o tamtych czasach mogą się zgłaszać do biura agencji Stars Impresariat Filmowy, we Wrocławiu, Sukiennice 1/2, lokal nr 5.
Jeśli ktoś nie może przyjść osobiście powinien wysłać swoje zdjęcie w stroju z epoki na adres: 80milionów@stars-impresariat.pl. W filmie zaplanowano sceny uliczne letnie i zimowe. Potrzeba statystów w wieku 18-60 lat, ale impresariat poszukuje zwłaszcza młodych ludzi. Niepełnoletni, powinni przyjść z rodzicami, którzy muszą wyrazić zgodę na ich statystowanie. Ponoć (takie dotarły do nas nieoficjalne informacje) za udział w zabawie zapłacą po 4 dyszki. Pewnie będą też chcieli przyjąć statystów do roli ZOMO-wców. Nie dajcie się wywałkować na skurwysynów.
http://wroclaw.naszemiasto.pl/artykul/504858,wroclaw-we-wrzesniu-pierwsze-zdjecia-do-filmu-80-milionow,id,t.html
Kibice Śląska statystami
To było w siermiężnym roku 1982 czy 1983. Przyszedł gość i spytał się, czy nie zechcemy być statystami w jego filmie. Zechcieliśmy. W czasach, gdy poruszanie się nocą (20:00 – 6:00) po mieście było możliwe tylko ze specjalną przepustką (bez niej zatrzymanie, areszt, grzywna – to nie jest dowcip) my mieliśmy niezłą, całonocną imprezę na dworcu PKP gdzie kręcono sceny do filmu „Remis”. A gdy na sąsiedni tor wjechał pociąg relacji Moskwa – Legnica zrobiliśmy spontaniczną demonstrację antykomunistyczną. Ku uciesze wszystkich przypadkowych pasażerów, oprócz tych sowietów, którzy jechali do swojej jednostki.
Opisałem to w rozdziale: „Jedna środa w Polsce stanu wojennego” w „Pamiętniku kibica”.
Roman Zieliński, GP
Short URL: http://www.fanslask.pl/?p=1887
Taki kawał z długą, siwą brodą mi się przypomniał :
“Patrol ZOMO-wców z psem służbowym zatrzymał się u zbiegu ulic…
Podbiegają do nich dzieciaki z okolicznego podwórka i z wielkim zainteresowaniem oglądają psa służbowego – szczególnie od spodu. Jeden z ZOMO-wców chcąc wyjść na takiego bardziej ludzkiego i sympatycznego zagaduje młodzież:
- I co chłopcy? Podoba się wam piesek?
Na co młodzież – nieco zdegustowana – odpowiada:
- No ładny to on nawet jest ale to jakaś lipa… Bo starsze chłopaki nam powiedziały, że tu na rogu stoi pies z dwoma kutasami”
Niby czasy się zmieniły ale….
http://www.youtube.com/watch?v=NQVVL_uAsAk&feature=player_embedded
http://www.filmweb.pl/film/Remis-1984-9118
Tutaj można zobaczyć tą sytuację:
http://www.youtube.com/watch?v=4yewJ8xCnQ8
31 sierpnia 1982 – Jarosław Hyk, student Akademii Rolniczej we Wrocławiu, przejechany został w centrum miasta przez ciężarówkę ZOMO podczas demonstracji w czasie stanu wojennego. Ciężarówka zaczepiła chłopaka podwoziem i wlokła po bruku przez blisko sto metrów. Doznał wstrząśnienia mózgu, odbicia nerek, ogólnych potłuczeń, zranień i poparzeń. Mimo to przeżył, a zdjęcia i film z tego wydarzenia obiegły i zmroziły cały świat.
Tego samego dnia w Lubinie zginęły trzy osoby zabite przez ZOMO z broni palnej. Kilkadziesiąt było rannych…
W ulotkach pod koniec lat osiemdziesiątych była fajna rubryka (dla młodych post) – z pamiętnika młodego zomowca, jak gdzieś odnajdę w swoich szpargałach to zeskanuję i prześlę redakcji. Niezły ubaw był z tego.
Najlepsze było jak rzucaliśmy farbę w workach foliowych na przednią szybę polewaczek. Wtedy psiarnia nie wiedziała gdzie polewać wodą a Towarzystwo bawiło się na na ich łbach.